Knol vs Wikipedia – Google atakuje

Knol vs Wikipedia – Google atakuje

Z końcem 2007r. Google zapowiadał wejście nowego serwisu opartego na idei Wikipedii. Knol- bo tak ma się nazywać jest już dostępny w wersji beta jako knol.google.com. Aspektem różniącym Knol od Wikipedii jest przypisanie wszystkich artykułów jednemu autorowi. Autor z założenia ma mieć większy wpływ na zamieszczany materiał i publikację reklam zarabiających dla Google.

Teksty artykułów zwanych knolami mogą być stworzone przez jednego lub wielu autorów. Do jednego tematu może istnieć wiele odnośników do innych knoli. Zmiany w tematach mogą być sugerowane przez innych użytkowników, ostatecznie jednak nie muszą być uwzględniane i wnoszone przez autora artykułu. Nawet gdy artykuł powstanie dzięki grupie autorów, sygnować go może tylko jedna osoba. Można też nie podpisywać artykułu.

freelancer-606762_640

Na szczęście można tworzyć temat w systemie otwartym, gdzie każdy może dokonać edycji tekstu. Forma licencji zamieszczonego artykułu również leży w gestii autora. Ma on prawo wyboru opcji z serii Creative Commons lub zastrzec wszystkie prawa do tekstu i załączników.

Reklama, czyli forma zarobku na Knolu, nie będzie automatycznym załącznikiem na stronach knoli dodanych przez poszczególnych autorów. Na reklamę można jednak wyrazić zgodę przystępując do programu AdSense.

Wnioski tekstowe Knolla dowiodły, iż może on stanowić realną konkurencję dla Wikipedii i jej serwisów. Edycja tematów w Knol jest intuicyjna w przeciwieństwie do edycji tematów w Wikipedii.

3 responses to “Knol vs Wikipedia – Google atakuje”

  1. Hania pisze:

    Lubię korzystać z Wikipedii, chociaż wiem, że czasami dane mogą być tam nieprawdziwe.

  2. Robert pisze:

    Myślę, że Wikipedii nikt nie jest w stanie pokonać – jest to duża, międzynarodowa baza wiedzy, którą wiele osób z chęcią wykorzystuje.

  3. Miłosz pisze:

    Sam korzystam z Wiki, ale polecam sprawdzać skąd są informacje w danym artykule. Jeżeli znajdują się odwołania do źródeł to nie ma powodu do obaw, inne traktuje jako „opowieści dziwnej treści”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.